Recenzje gier

Diplomacy Is Not an Option – recenzja. Zbuduj zamek, zanim twoi poddani cię zabiją

Mikołaj Czerwiński4 min czytania
Diplomacy Is Not an Option – horda wrogów atakuje mury zamku

Są gry strategiczne, w których buduję imperium, podbijam kolejne prowincje i zapisuję się na kartach historii. Diplomacy Is Not an Option proponuje znacznie mniej ambitny cel: spróbuj nie dopuścić do tego, żeby kilka tysięcy ludzi jednocześnie wpadło na pomysł zburzenia twojego zamku. Najlepiej przy okazji zadbaj o jedzenie, drewno, kamień, żelazo, wojsko i własnych mieszkańców. A jeśli coś pójdzie nie tak, zawsze możesz wybudować jeszcze jedną wieżę i liczyć, że tym razem sytuacja nie wymknie się spod kontroli.

Strategia studia Door 407 łączy klasyczne RTS-y z budowaniem miasta, zarządzaniem zasobami i obroną przed gigantycznymi falami przeciwników. Na początku wszystko wydaje się dość niewinne. Kilka budynków, garść żołnierzy, parę dróg i murów. Potem nadciąga pierwsza naprawdę poważna armia i nagle odkrywam, że moje skromne królestwo potrzebuje znacznie więcej niż dobrych chęci.

Twierdza ważniejsza niż armia

Największą siłą gry jest budowanie fortyfikacji. Mury, bramy, wieże, katapulty i stanowiska strzeleckie nie są wyłącznie kolejnymi pozycjami na liście konstrukcji. Ich rozmieszczenie faktycznie decyduje o przebiegu bitwy. Źle ustawiona wieża może mieć ograniczone pole ostrzału, a nieprzemyślane umiejscowienie bramy pozwoli przeciwnikowi wedrzeć się dokładnie tam, gdzie najbardziej nie chcę go widzieć.

Diplomacy Is Not an Option – ogromna armia naciera na linię murów

Bardzo podoba mi się fizyka pola walki. Pociski, kamienie z katapult i jednostki poddają się prawom fizyki, co sprawia, że oblężenia mają odpowiednią masę i widowiskowość. Kiedy tysiące przeciwników nacierają na przygotowaną obronę, trudno nie poczuć satysfakcji, gdy dobrze zaplanowana linia murów zamienia ich szarżę w katastrofę.

W tej grze nie wystarczy mieć armię. Trzeba stworzyć miejsce, w którym ta armia będzie mogła skutecznie walczyć. To właśnie dlatego budowanie fortyfikacji jest równie ważne jak rekrutowanie żołnierzy.

Ekonomia nie wybacza zaniedbań

Nie da się jednak spędzić całej gry na oglądaniu oblężeń. Za każdą armią stoi gospodarka, a za gospodarką mieszkańcy, którzy oczekują jedzenia, domów i odpowiednich warunków życia. Muszę rozwijać produkcję, planować rozmieszczenie magazynów i kontrolować zapasy. Jeśli zabraknie żywności, nawet najlepiej wyszkoleni żołnierze nie będą w stanie uratować sytuacji.

Diplomacy Is Not an Option – rozbudowana osada w obrębie murów

Szczególnie podoba mi się sposób, w jaki śmierć potrafi odbić się na funkcjonowaniu osady. Ciała pozostawione bez odpowiedniej opieki mogą prowadzić do chorób, a w określonych okolicznościach nawet do problemów z nieumarłymi. Wojna nie kończy się więc na ostatnim uderzeniu miecza. Jej konsekwencje wracają do miasta i potrafią skomplikować życie długo po zakończeniu bitwy.

Jednocześnie właśnie zarządzanie zasobami bywa jednym z bardziej męczących elementów rozgrywki. Przy większej osadzie trzeba kontrolować tak wiele zależności, że czasami zamiast planować kolejną obronę, zajmuję się gaszeniem ekonomicznych pożarów. Nie zawsze jest to zła rzecz, ale zdarzają się momenty, gdy nadmiar obowiązków spowalnia zabawę.

Tysiące przeciwników i ani chwili spokoju

Najbardziej widowiskowe pozostają oczywiście bitwy. Kolejne fale przeciwników potrafią być ogromne, a ich liczebność sprawia, że nawet dobrze przygotowany zamek nie daje pełnego poczucia bezpieczeństwa. Trzeba dostosowywać obronę, uzupełniać straty i reagować na zagrożenia, które mogą pojawić się w różnych częściach mapy.

Diplomacy Is Not an Option – płonące pole bitwy pod murami miasta

Gra nie ogranicza się do klasycznych średniowiecznych armii. Z czasem pojawiają się również fantastyczne jednostki, magia i nieumarli, a kampania pozwala poznać różne strony konfliktu. Do tego dochodzą tryby Endless, Challenge i Sandbox oraz edytor map, który daje społeczności możliwość tworzenia własnych scenariuszy.

Diplomacy Is Not an Option – magia w trakcie wielkiej bitwy

Szkoda, że poziom trudności nie zawsze jest równie dobrze wyważony. Niektóre fale wymagają solidnego przygotowania i wynagradzają przemyślaną strategię. Inne potrafią sprawiać wrażenie nagłego skoku trudności, szczególnie gdy wcześniejsze decyzje ekonomiczne okażą się niewystarczające. To gra, która potrafi ukarać za błąd popełniony kilkadziesiąt minut wcześniej, kiedy wydawało mi się, że wszystko idzie zgodnie z planem.

RTS dla cierpliwych

Diplomacy Is Not an Option nie próbuje być błyskawiczną strategią nastawioną wyłącznie na mikrozarządzanie oddziałami. Najwięcej satysfakcji daje tu planowanie, rozbudowa i stopniowe przygotowywanie się na kolejne oblężenia. Mogę zatrzymywać czas, spokojnie wydawać rozkazy i analizować sytuację, zamiast walczyć z tempem rozgrywki.

Diplomacy Is Not an Option – mapa kampanii

Nie wszystko działa równie wygodnie. Interfejs bywa mało czytelny, a zarządzanie wieloma budynkami i jednostkami potrafi wymagać zbyt dużej liczby kliknięć. W późniejszych etapach, kiedy na ekranie dzieje się najwięcej, chciałbym również sprawniejszego informowania o zakończonych budowach i produkcji.

Mimo tych niedogodności gra ma własną tożsamość. Regularne aktualizacje rozwijają kampanię, poprawiają balans i wprowadzają dodatkowe rozwiązania, takie jak bonusy początkowe wybierane przed misjami. Zapowiedziane rozszerzenie Fog of War, planowane na 10 listopada 2026 roku, ma kontynuować historię po jednym z zakończeń kampanii buntowników.

Diplomacy Is Not an Option – edytor map

Największa zaleta? Każda porażka ma swoją historię

Po dłuższej zabawie zrozumiałem, że Diplomacy Is Not an Option nie jest tak naprawdę grą o dowodzeniu wojskiem. To gra o przewidywaniu konsekwencji własnych decyzji. Jeśli zabraknie mi jedzenia, problem nie pojawia się magicznie w momencie ataku. Jeśli zabraknie surowców na naprawę murów, zwykle oznacza to, że wcześniej źle zaplanowałem gospodarkę.

Najlepsze zwycięstwa nie wynikają z posiadania największej armii, ale z tego, że kilka godzin wcześniej podjąłem właściwe decyzje. Dobrze zaprojektowane umocnienia, rozsądne wydatki i odpowiednia produkcja potrafią przeważyć szalę zwycięstwa, zanim jeszcze zobaczę pierwszego przeciwnika.

Werdykt

Diplomacy Is Not an Option to świetna propozycja dla fanów RTS-ów, którzy zamiast błyskawicznych podbojów wolą budować fortecę i sprawdzać, czy rzeczywiście wytrzyma oblężenie. Gra nie jest idealna, ale kiedy setki wrogów napierają na mury, a katapulty zaczynają robić swoje, trudno oderwać wzrok od ekranu. To jedna z tych strategii, w których każda kolejna fala przypomina, że nawet najlepszy władca może przegrać z własną pewnością siebie.

Diplomacy Is Not an Option jest dostępna na PC, także z polską wersją językową – znajdziecie ją na stronie gry na Steamie.