Zacznę od tego, że gry ekonomiczne zawsze były bliskie mojemu sercu. Zarządzanie produkcją, logistyką i budowa imperium przemysłowego to coś, co sprawia mi ogromną frajdę. Dlatego z entuzjazmem sięgnąłem po Industry Giant 4.0, mając nadzieję, że odświeży moją miłość do tego gatunku. Czy było warto? No cóż… to skomplikowane.

Pierwsze wrażenie jest pozytywne – gra wygląda ładnie. Pojazdy poruszają się realistycznie, a widok miast i terenów produkcyjnych znacznie przewyższa standardy znane z innych gier tycoon. Nawet w tak wczesnym etapie dostrzegłem staranność w wykonaniu wizualnym. Co więcej, mimo że to wczesny dostęp, nie natrafiłem na żadne poważne błędy uniemożliwiające grę, co samo w sobie jest dużym plusem.
Produkcja w Industry Giant 4.0 jest już na starcie przemyślana – na początku miasta potrzebują jedynie kilku podstawowych produktów, co ułatwia graczom wejście w grę. W poprzednich częściach serii od razu trzeba było dostarczać ogromną różnorodność towarów, co mogło przytłaczać. Tutaj jest to znacznie bardziej uporządkowane, co daje nadzieję na lepszy balans w dalszych etapach rozgrywki.
Jednak na każdą pochwałę przypada kilka rzeczy, które wymagają dopracowania. Przede wszystkim – logistyka. Jest zbyt uproszczona. Pojazdy automatycznie dobierają typ przyczepy w zależności od ładunku, ale nie zawsze działa to intuicyjnie. Na przykład zboże i chleb są przewożone tym samym typem przyczepy, co jest nieco absurdalne. Dodatkowo brakuje podstawowych funkcji, takich jak „jedź tylko wtedy, gdy jest ładunek” albo „czekaj na załadunek”. To frustrujące, bo w grach tego typu zarządzanie transportem powinno być fundamentem, a nie dodatkiem.

Kolejnym problemem są mapy – są po prostu za małe. Kilka fabryk i już brakuje miejsca. To ogranicza kreatywność i zmusza do budowania na nierównym terenie, co kończy się np. lewitującymi budynkami czy drogami w powietrzu. Brak odpowiednich narzędzi do wygładzania terenu dodatkowo potęguje chaos.
Porównując Industry Giant 4.0 do innych gier z gatunku, nie mogę nie wspomnieć o Transport Fever 2 czy Factorio. Obie te gry oferują bardziej dopracowaną mechanikę, a jednocześnie zapewniają większą satysfakcję z budowy rozbudowanych sieci produkcyjnych i transportowych. Industry Giant 4.0 próbuje połączyć różne elementy, ale niestety zamiast harmonii otrzymujemy chaos.
Jest też kwestia immersji. W grach tego typu nie oczekuję kinowej narracji czy emocjonalnych historii, ale kiedy moje drogi i linie kolejowe zaczynają na siebie nachodzić, pojazdy przenikają przez siebie, a gra nie reaguje na to błędami, immersja pada. Trudno traktować grę poważnie, kiedy infrastruktura wygląda jak szwajcarski ser, a rozgrywka przestaje być logiczna.

Czy poleciłbym Industry Giant 4.0? Na ten moment – niekoniecznie. Jest to gra z potencjałem, ale wymaga sporo pracy. Dla miłośników gatunku, którzy są cierpliwi i potrafią przymknąć oko na niedoróbki, może być interesująca. Jednak jeśli szukasz gry dopracowanej i satysfakcjonującej już teraz, lepiej sięgnąć po coś innego.
Podsumowując, Industry Giant 4.0 to obietnica czegoś większego, ale jeszcze daleko jej do spełnienia. Jeśli twórcy poprawią logistykę, powiększą mapy i dopracują szczegóły, gra ma szansę stać się solidną pozycją na rynku gier ekonomicznych. Na razie jednak jest to bardziej inwestycja w przyszłość niż gotowy produkt.