Rogue Waters – taktyczny, piracki RPG

Mikołaj Czerwiński
4 minut czytania

Pirackie klimaty i strategia turowa to połączenie, które od razu zwróciło moją uwagę, gdy dostałem klucz do recenzji gry Rogue Waters. Gra od Ice Code Games, twórców Hard West 2, zaskoczyła mnie swoją prostotą i złożonością jednocześnie. Jeśli ktoś lubi gry typu roguelike z elementami meta-progresji, to jest tytuł, który może go zainteresować. Ale czy to wystarczy?

Zacznijmy od mechaniki. W grze prowadzimy swój własny statek piracki, przemierzając morza, walcząc z innymi okrętami i wykonując różne zadania. To, co od razu przypadło mi do gustu, to system walki podzielony na dwie fazy: najpierw strzelasz z armat, a potem przenosisz walkę na pokład wrogiego statku. Walka jest turowa i mocno zależy od pozycji postaci na planszy, co przypomina mi gry typu XCOM. Każdy ruch ma znaczenie – od wyboru, którą armatę wystrzelić, po decyzję, kogo zaatakować na pokładzie.

Jednym z ciekawszych elementów jest możliwość wypychania przeciwników za burtę albo w kierunku innych postaci lub przeszkód. To daje walkom nieco więcej głębi niż tradycyjne turowe starcia, gdzie po prostu zadajesz obrażenia i czekasz na ruch przeciwnika. W Rogue Waters liczy się też kombinowanie i ustawianie postaci w taki sposób, aby zyskać przewagę na ciasnych pokładach statków.

Jednak gra ma swoje wady, które mogą być problemem dla niektórych graczy. Największym z nich jest według mnie voice acting. Główne postacie, w tym nasz kapitan, mają tak słabą jakość nagrań, że aż trudno tego słuchać. Momentami miałem ochotę całkowicie wyciszyć dialogi, żeby skupić się na rozgrywce. Zdecydowanie warto rozważyć to ustawienie, jeśli ktoś jest wrażliwy na słabe aktorstwo głosowe.

Z drugiej strony, meta-progresja postaci i rozwój załogi to coś, co potrafi wciągnąć. Nasz kapitan i członkowie załogi mogą awansować, zdobywając nowe umiejętności i sprzęt. Nawet jeśli postać „ginie”, nie jest to koniec – można ją zregenerować w tawernie, co daje poczucie ciągłego rozwoju i nie odstrasza od ryzyka. To ciekawe podejście, które sprawia, że gra nie jest zbyt frustrująca, a jednak stawia wyzwania.

Co ciekawe, gra pozwala na zmianę poziomu trudności w dowolnym momencie, co przypomina system poziomów Torment z Diablo. Dla mnie to plus, bo można dostosować rozgrywkę do własnych potrzeb – od lekkiej zabawy po ekstremalne wyzwania.

Niestety, fabuła pozostawia wiele do życzenia. To klasyczna historia zemsty, która nie wnosi zbyt wiele do rozgrywki. Po pewnym czasie zauważyłem, że bardziej interesowały mnie same walki i rozwój załogi niż to, co właściwie robię w grze. Brak głębszej motywacji fabularnej może zniechęcić tych, którzy szukają czegoś więcej niż tylko mechaniki.

Graficznie Rogue Waters wygląda przyzwoicie. Styl graficzny przypomina mi trochę bajkowe klimaty, co pasuje do lekkiego, pirackiego charakteru gry. Nie jest to mroczna gra o brutalnych piratach, ale raczej przyjemna opowieść o awanturniczych przygodach na morzach.

Podsumowując, Rogue Waters to gra z wielkim potencjałem. Jeśli lubisz strategie turowe i gry roguelike, to znajdziesz tu coś dla siebie. Walka jest ciekawa, a system rozwoju postaci satysfakcjonujący. Jednak słabe dialogi i płytka fabuła mogą szybko zniechęcić. Gra potrzebuje jeszcze kilku poprawek, by stać się prawdziwą perełką wśród gier roguelike, ale już teraz oferuje solidną dawkę zabawy, zwłaszcza dla fanów taktycznych starć na pokładach statków.

Podziel się tym artykułem
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *