I-Chu: Chibi Edition – ciekawa gra rytmiczna

Albert Wójcik
3 minut czytania

Lubię gry rytmiczne. Uwielbiam zbierać karty postaci, rozwijać je i tworzyć talie, które pozwolą mi przebrnąć przez kolejne etapy piosenek. Do tego japońska muzyka zawsze brzmi dobrze;). Dlatego, gdy dowiedziałem się o I-Chu: Chibi Edition, pomyślałem, że to gra idealna dla mnie – bez żadnych mikrotransakcji, tylko jednorazowy zakup. Niestety, nawet tutaj czuć mobilne korzenie tej produkcji, a słabe tłumaczenie nie pomaga.

W grze wcielamy się w producenta, który pomaga młodym chłopakom z Etoile Vie School stać się idolami. Naszym zadaniem jest zbieranie kart postaci, tworzenie zespołów i zdobywanie punktów, grając w utwory rytmiczne. Do tego dochodzą krótkie rozdziały wizualnej noweli, które opowiadają o drodze bohaterów do sławy.

Muszę przyznać, że fabuła I-Chu: Chibi Edition od razu wywołała u mnie skojarzenia z popularnymi anime, jak Ouran High School Host Club czy Fruits Basket. Postacie są przerysowane, a ich archetypy wydają się wręcz zbyt znajome. Mamy tutaj nieśmiałego chłopaka ze zwierzątkiem-maskotką, ponurego, ciemnowłosego twardziela i irytującego blondyna z energią rodem z Naruto. Na początku to było zabawne, ale z czasem fabuła stała się monotonna, a tłumaczenie – pełne dziwnych wyrażeń – nie pozwalało mi się w nią wciągnąć.

Wizualnie gra prezentuje się ślicznie. Chibi wersje postaci są urocze, a ich projekty wręcz proszą się, żeby włożyć je do kieszeni i zabrać ze sobą. Niestety, na tym kończą się plusy fabularne. Rozdziały noweli są krótkie, a dialogi płytkie. Zamiast cieszyć się historią, przewijałem tekst, by szybciej dojść do kolejnej piosenki.

Jeśli chodzi o rozgrywkę, czyli rytmiczną część gry, I-Chu: Chibi Edition daje sporo frajdy. Utwory są przyjemne dla ucha, a normalny i trudny poziom trudności potrafią wywołać lekkie wyzwanie. Problem pojawia się w momencie, gdy okazuje się, że większość piosenek i kart postaci trzeba odblokowywać, grając w kolejne rozdziały fabuły. Na konsolę, za którą płacisz jednorazowo, spodziewałbym się większej swobody. Szkoda, że nie mogłem od razu wskoczyć do trybu dowolnego i grać ulubione utwory.

System gacha, mimo że offline, również nie zachwyca. Po kilku godzinach gry miałem tylko jedną kartę z wysokim rankingiem, co przypomina mi niezbyt przyjazne losowania z gier mobilnych. Myślałem, że bez mikrotransakcji szanse na lepsze karty będą większe, ale tak się nie stało.

Mimo wszystko, muzyka i sama mechanika gry rytmicznej są solidne. Gra zaczyna błyszczeć, gdy odblokujemy więcej utworów i stworzymy mocne zespoły z dobrze rozwiniętych kart. Niestety, cała otoczka – fabuła, tłumaczenie i wciąż obecne mechaniki gacha – sprawiają, że gra nie wciąga tak, jak mogłaby.

Podsumowując, I-Chu: Chibi Edition ma potencjał, ale jest zbyt przytłoczona elementami, które przypominają jej mobilne korzenie. Jeśli szukasz gry rytmicznej z japońską muzyką idolową, znajdziesz tu sporo zabawy. Ale jeżeli liczysz na coś więcej niż tylko urocze postacie i dobrą muzykę, ta gra może cię rozczarować.

Podziel się tym artykułem
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *