The House of Da Vinci 3 to gra z zagadkami podobna do The Room

Mikołaj Czerwiński
3 minut czytania

Gra The House of Da Vinci 3 nie miała łatwego startu. Od samego początku była porównywana do kultowego The Room od Fireproof Studios. Po kilku dniach spędzonych w świecie zagadek i skomplikowanych mechanizmów, muszę przyznać, że choć te porównania są zasłużone, to najnowsza odsłona serii Blue Brain Games broni się jako coś więcej niż tylko „kolejna gra inspirowana”.

Mechanizmy i estetyka

Fabuła zaczyna się dokładnie tam, gdzie zakończyła się druga część. Giacomo, nasz bohater, znów wpada w wir wydarzeń, tym razem w katakumbach. Pierwsze wyzwanie? Naprawa Oculus Perpetua, urządzenia umożliwiającego cofanie się w czasie i odkrywanie ukrytych mechanizmów. Wprowadzenie tego elementu jest znakomite – początkowo czujemy się zagubieni, ale szybko okazuje się, że gra prowadzi nas przez zagadki w sposób intuicyjny, choć nie pozbawiony wyzwań.

Sterowanie jest proste i wygodne, choć czasem irytuje konieczność „klikania na ślepo”. Na małym ekranie bywa to frustrujące, zwłaszcza gdy ważne przedmioty giną w tle i łatwo je przeoczyć. Zdarzyło mi się kilka razy utknąć na długo tylko dlatego, że nie zauważyłem kluczowego elementu wyglądającego jak zwykła dekoracja.

Zagadki: duża różnorodność

Gra oferuje różnorodne zagadki – od mechanicznych, przez logiczne łamigłówki, aż po te bardziej nietypowe, które przypominają The Witness czy escape roomy. Oculus Perpetua dodaje kolejny wymiar, pozwalając wpływać na teraźniejszość poprzez zmiany w przeszłości. Przykładowo, przecięcie liny w przeszłości sprawia, że dzwon blokuje wejście szczurów do katakumb, umożliwiając ucieczkę.

Chociaż większość zagadek jest dobrze zaprojektowana, czasem brak jasnych wskazówek sprawia, że gracz po prostu błądzi. Na szczęście dostępny jest system podpowiedzi, który ratuje przed frustracją.

Podsumowanie: czy warto?

Czy poleciłbym tę grę? Tak, ale z pewnymi zastrzeżeniami. Dla fanów serii i miłośników zagadek to pozycja obowiązkowa. Świetna estetyka, wciągająca fabuła i różnorodne łamigłówki sprawiają, że warto poświęcić czas na tę przygodę. Jednak problemy techniczne i momenty frustracji mogą zniechęcić mniej cierpliwych graczy.

Mimo tych niedociągnięć, cieszę się, że mogłem zakończyć tę renesansową sagę. Czekam z niecierpliwością na kolejne projekty Blue Brain Games – może seria Tesla będzie wolna od tych drobnych wad?

Podziel się tym artykułem
Dodaj komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *